Daj Sobie czas

wschodni24.pl 1 godzina temu

Są rzeczy, których nie da się przyspieszyć.

Możemy się starać. Możemy naciskać. Możemy robić wszystko „jak trzeba”, czytać, uczyć się, pracować nad sobą, podejmować kolejne próby. A mimo to efekt nie przychodzi.

I wtedy pojawia się frustracja.

Bo przecież zrobiłam wszystko.
Bo przecież tak bardzo chciałam.
Bo przecież już powinno się udać.

Tylko iż życie bardzo często nie działa według naszego kalendarza.

Nie przyspieszysz budowania zaufania i prawdziwej przyjaźni. Nie da się w kilka tygodni zdobyć wiedzy, na którą inni pracowali latami. Nie zbudujesz poczucia własnej wartości u dziecka jednym zdaniem, choćby najpiękniejszym. Nie przyspieszysz żałoby. Nie nakażesz komuś szybciej przestać cierpieć. Nie przeskoczysz pewnych etapów związku.

Nie zatrzymasz też młodości.

I choćbyśmy bardzo chcieli, nie przyspieszymy wschodu słońca ani nie wyciągniemy młodego drzewa za gałęzie, żeby szybciej urosło.

Nie wszystko, co wolne, jest spóźnione.

Myślę, iż jednym z najtrudniejszych elementów naszego dojrzewania do życia jest właśnie zaakceptowanie tego, iż nie zawsze brak efektu oznacza, iż obraliśmy złą drogę.

Czasami jesteśmy po prostu nie w tym momencie.

Możemy spotkać adekwatnego człowieka w niewłaściwym czasie. Możemy usłyszeć bardzo mądre słowa i kompletnie ich nie zrozumieć, a pięć lat później przypomnieć je sobie i nagle pomyśleć: „Teraz wiem, o czym mówił”.

Możemy dostać szansę, do której jeszcze nie dojrzeliśmy.

Możemy też latami próbować otworzyć drzwi, które ani drgną, a potem któregoś dnia okazuje się, iż wystarczyło lekko nacisnąć klamkę.

Nie dlatego, iż drzwi się zmieniły.

To my się zmieniliśmy.

Dojrzewanie nie kończy się wraz z osiągnięciem pełnoletności. Dojrzewamy przez całe życie.

Do miłości.
Do rodzicielstwa.
Do odpowiedzialności.
Do sukcesu.
Do porażki.
Do odpuszczania.
Do wybaczania.
Do odejścia.
Do zaczynania od początku.

Czasami choćby do własnego szczęścia trzeba dojrzeć.

I chyba właśnie tutaj kryje się największy paradoks. Z jednej strony mówi się nam: działaj, nie czekaj, wykorzystuj szanse. Z drugiej życie pokazuje, iż samo działanie nie wystarczy.

Trzeba jeszcze rozpoznać adekwatny moment.

Bo można zasiać najlepsze ziarno na świecie, ale o ile zrobimy to w środku zimy, trudno mieć pretensje, iż nie wykiełkowało.

To nie znaczy, iż ziarno było złe.

Być może po prostu nie nadeszła jeszcze jego pora.

Podobnie jest z nami.

Nie każda decyzja, która kiedyś nie przyniosła rezultatu, była błędem. Nie każdy człowiek, którego wtedy nie potrafiliśmy zrozumieć, był niewłaściwym człowiekiem. Nie każde marzenie, którego nie udało się zrealizować, było nierealne.

Czasami zabrakło jednego.

Naszej gotowości.

Dopiero z wiekiem zaczynamy rozumieć, iż cierpliwość nie oznacza bezczynności. Można czekać i jednocześnie się przygotowywać. Można nie widzieć jeszcze efektów, a mimo to każdego dnia budować fundament pod coś, co przyjdzie później.

Najtrudniej zaakceptować tę zasadę wtedy, gdy dotyczy spraw bolesnych.

Nie przyspieszymy czyjejś żałoby. Nie możemy powiedzieć człowiekowi: „Już wystarczy, żyj dalej”. Nie zabierzemy komuś strachu, rozczarowania czy tęsknoty tylko dlatego, iż chcielibyśmy zobaczyć go znowu uśmiechniętego.

Nie przyspieszymy też własnego godzenia się ze stratą.

Są ludzie, miejsca, relacje, marzenia i całe fragmenty naszego życia, które pewnego dnia musimy pożegnać.

I na to również potrzeba czasu.

Może dlatego wraz z wiekiem coraz mniej wierzę w gwałtowne przemiany, a coraz bardziej w proces.

W małe kroki.

W dojrzewanie.

W moment, kiedy coś, co jeszcze wczoraj wydawało się niemożliwe, dzisiaj staje się naturalne.

Cały sekret nie polega więc chyba na tym, żeby zrobić wszystko jak najszybciej.

Polega na czymś znacznie trudniejszym:

żeby umieć rozpoznać moment, w którym jesteśmy gotowi zrobić kolejny krok.

Nie za wcześnie.

Nie ze strachu, iż ktoś nas wyprzedzi.

Nie dlatego, iż „już wypada”.

Ale wtedy, kiedy naprawdę dojrzeliśmy do decyzji.

Bo być może właśnie o tym mówi przypisywana Lao Tzu piękna metafora:

„To, co dla gąsienicy jest końcem świata, dla świata jest początkiem motyla”.

Czasem coś musi się skończyć.
Czasem coś musi boleć.
Czasem trzeba poczekać.
Czasem trzeba kilka razy się pomylić.

A czasem trzeba po prostu dojrzeć.

Daj sobie czas.

Nie po to, żeby odkładać życie na później.

Po to, żeby nie przegapić chwili, kiedy naprawdę będziesz gotowa zacząć żyć jego kolejnym rozdziałem.

Idź do oryginalnego materiału