
Samolot pasażerski Concorde linii Air France
24 października 2003 roku zakończyła się pewna epoka w historii lotnictwa. Tego dnia Concorde, najsłynniejszy naddźwiękowy samolot pasażerski świata, odbył ostatni komercyjny lot. Maszyna, która przez niemal trzy dekady była symbolem luksusu, szybkości i technologicznej odwagi, przeszła do historii. Od tamtej pory minęły 23 lata, a pasażerowie wciąż nie doczekali się jej następcy. Co więcej, dzisiejsze samoloty rejsowe latają niemal dwukrotnie wolniej.
Concorde był spełnieniem marzenia o pokonaniu odległości, które przez stulecia wydawały się nie do przezwyciężenia. Podróż z Londynu do Nowego Jorku, zajmująca zwykłym odrzutowcom siedem lub osiem godzin, na jego pokładzie trwała kilka ponad trzy godziny.
Rekordowy przelot z Nowego Jorku do Londynu, ustanowiony w 1996 roku, zajął zaledwie 2 godziny, 52 minuty i 59 sekund. Do dziś żaden regularny samolot pasażerski nie zbliżył się do tego wyniku.
Triumf brytyjskiej i francuskiej techniki
Historia Concorde’a rozpoczęła się w latach 60. XX wieku, kiedy Wielka Brytania i Francja postanowiły wspólnie zbudować samolot pasażerski zdolny przekraczać dwukrotnie prędkość dźwięku.
Pierwszy prototyp wzbił się w powietrze w marcu 1969 roku. Siedem lat później, 21 stycznia 1976 roku, Concorde rozpoczął regularne loty pasażerskie.
Jego możliwości były imponujące. Na wysokości około 18 kilometrów osiągał prędkość ponad 2100 kilometrów na godzinę, czyli przeszło dwukrotnie większą od prędkości dźwięku. Leciał tak wysoko, iż pasażerowie mogli dostrzec krzywiznę Ziemi i ciemniejszy odcień nieba.
Charakterystyczna smukła sylwetka, skrzydła w kształcie delty oraz opuszczany nos sprawiały, iż trudno było pomylić go z jakąkolwiek inną maszyną.
Podróż Concorde’em była również oznaką prestiżu. Na pokładzie spotykali się biznesmeni, gwiazdy filmowe, politycy i ludzie, dla których czas był cenniejszy niż pieniądze.
Bilet kosztował wielokrotnie więcej niż miejsce w zwykłym samolocie. W zamian pasażer otrzymywał możliwość zjedzenia śniadania w Londynie i dotarcia do Nowego Jorku jeszcze przed godziną, o której wyruszył – oczywiście według miejscowego czasu.
Genialny, ale bardzo kosztowny
Concorde miał jednak poważną wadę: był niezwykle drogi.
Koszty jego opracowania przekroczyły pierwotne założenia około sześciokrotnie. Zbudowano zaledwie 20 egzemplarzy, wliczając prototypy i maszyny testowe. W regularnej eksploatacji znalazło się tylko 14 samolotów, należących do Air France i British Airways.
Ogromne ilości paliwa zużywane podczas lotu naddźwiękowego sprawiały, iż przewożenie niewielkiej liczby pasażerów było bardzo kosztowne. Concorde zabierał około stu osób, podczas gdy szerokokadłubowe odrzutowce mogły przewozić kilkaset.
Problemem był również hałas. Podczas przekraczania prędkości dźwięku samolot wytwarzał potężny huk, dlatego w wielu krajach zabroniono mu lotów naddźwiękowych nad lądem.
W praktyce największy sens ekonomiczny miały połączenia nad oceanami, zwłaszcza między Europą a Ameryką Północną.
Zamiast zapowiadanej rewolucji w światowym transporcie Concorde stał się więc ekskluzywną usługą dla stosunkowo niewielkiej grupy pasażerów.
Katastrofa, która podważyła zaufanie
25 lipca 2000 roku doszło do tragedii, która zapoczątkowała schyłek legendarnego samolotu.
Concorde linii Air France, wykonujący lot 4590, rozbił się krótko po starcie z paryskiego lotniska Charles de Gaulle.
Maszyna najechała na metalowy element leżący na pasie startowym. Rozerwana opona doprowadziła do uszkodzenia zbiornika paliwa i pożaru. Samolot utracił możliwość bezpiecznego wznoszenia się i runął na budynek hotelowy.
Zginęło 109 osób znajdujących się na pokładzie oraz cztery osoby na ziemi.
Po katastrofie wszystkie Concorde’y zostały czasowo wycofane z eksploatacji. Wprowadzono dodatkowe zabezpieczenia zbiorników paliwa i zmodyfikowano ogumienie.
Kiedy w listopadzie 2001 roku samoloty powróciły do regularnych lotów, świat był już jednak inny.
Zamachy terrorystyczne z 11 września doprowadziły do kryzysu w branży lotniczej, a zainteresowanie drogimi podróżami wyraźnie zmalało.
Starzejąca się flota wymagała coraz kosztowniejszego utrzymania. Dodatkowym problemem stała się przyszłość wsparcia technicznego ze strony producenta.
W 2003 roku Air France i British Airways ogłosiły zakończenie eksploatacji Concorde’ów. Ostatni lot komercyjny odbył się 24 października, a ostatni lot maszyny tego typu – miesiąc później.
Dlaczego dziś latamy wolniej?
Odpowiedź jest zaskakująco prosta: ponieważ bardziej opłaca się latać wolniej.
Współczesne samoloty pasażerskie osiągają zwykle prędkość przelotową około 850–900 kilometrów na godzinę. Konstruktorzy mogliby budować szybsze maszyny, ale wzrost prędkości oznaczałby znacznie większe zużycie paliwa.
Przy prędkościach naddźwiękowych gwałtownie rośnie opór aerodynamiczny, a wraz z nim koszty podróży. Dochodzą ograniczenia związane z hałasem, emisją spalin i koniecznością stosowania specjalnych materiałów odpornych na wysokie temperatury.
Dla linii lotniczych znacznie korzystniejsze jest przewiezienie kilkuset pasażerów ekonomicznym samolotem niż stu osób maszyną zużywającą ogromne ilości paliwa.
Dlatego współczesne lotnictwo koncentruje się przede wszystkim na oszczędności, niezawodności i zasięgu, a nie na biciu rekordów prędkości.
Czy Concorde doczeka się następcy? Nad nowymi samolotami naddźwiękowymi pracują firmy lotnicze, a konstruktorzy próbują ograniczyć charakterystyczny huk towarzyszący przekraczaniu bariery dźwięku. Powrót takich podróży pozostaje jednak wyzwaniem technicznym, ekonomicznym i prawnym.
Concorde udowodnił, iż człowiek potrafi pokonać Atlantyk w trzy godziny. Jego historia pokazała również, iż nie wszystko, co technicznie możliwe, musi być ekonomicznie opłacalne.
I być może właśnie dlatego ten niezwykły samolot do dziś budzi tyle emocji. Był symbolem czasów, w których nie pytano wyłącznie, ile coś będzie kosztować, ale także – jak daleko można przesunąć granice ludzkich możliwości.













