Jak wynika z relacji obecnych na stadionie, część sympatyków Lecha nie została wpuszczona na sektor gości. W geście solidarności kibice, którzy zdążyli wejść na trybuny, zaczęli opuszczać stadion jeszcze przed przerwą. Ostatecznie w sektorze pozostała jedynie część grupy, która oglądała spotkanie w ciszy. Pozostali kibice opuścili sektor po 85. minucie meczu.
Na boisku również nie brakowało emocji. Obie drużyny przystępowały do spotkania podrażnione po odpadnięciu z ćwierćfinału Pucharu Polski. Widzew przegrał po rzutach karnych z GKS Katowice, natomiast Lech uległ u siebie Górnikowi Zabrze. Dodatkowo łodzianie rozpoczęli mecz z nowym trenerem – Aleksandarem Vukoviciem.
Szkoleniowiec Kolejorza, Niels Frederiksen, zdecydował się na dużą rotację w składzie. W wyjściowej jedenastce zabrakło m.in. Mikaela Ishaka, Aliego Gholizadeha czy Patrika Walemarka. Opaskę kapitana założył Mateusz Skrzypczak, a od pierwszej minuty na boisku pojawili się m.in. Timothy Ouma, Gisli Thordarson czy Yannick Agnero.
Początek spotkania był dość spokojny, a lechici starali się kontrolować grę i cierpliwie rozgrywać piłkę. Brakowało jednak klarownych sytuacji pod bramką rywala. Pierwszą poważną okazję poznaniacy stworzyli w 24. minucie, gdy po dośrodkowaniu Roberta Gumnego strzelał Leo Bengtsson, ale bramkarz Widzewa Veljko Ilić zdołał obronić uderzenie.
Kilka minut później Lech objął prowadzenie. W 28. minucie świetnym prostopadłym podaniem popisał się Timothy Ouma, a Gisli Thordarson przyjął piłkę w polu karnym i mocnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy.
Radość poznaniaków nie trwała jednak długo. W 34. minucie Widzew wyrównał po błędzie defensywy Kolejorza. Niepilnowany w polu karnym Fran Alvarez bez większych problemów pokonał Bartosza Mrozka i do przerwy utrzymywał się remis 1:1.
Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla Lecha. Już kilka minut po wznowieniu gry Widzew wyszedł na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłka trafiła pod nogi Kornviga, który mocnym strzałem pokonał bramkarza Kolejorza.
Poznaniacy próbowali odrabiać straty, ale ich gra była momentami zbyt zachowawcza. Blisko wyrównania był Leo Bengtsson po akcji Aliego Gholizadeha, jednak bramka nie została uznana z powodu spalonego Mikaela Ishaka.
Widzew z kolei skutecznie się bronił i próbował kontrataków. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie, a Kolejorz po czterech ligowych zwycięstwach z rzędu zanotował pierwszą porażkę od początku lutego.
Po sobotnim meczu Lech Poznań pozostał na trzecim miejscu w tabeli Ekstraklasy. Teraz drużyna wraca do Poznania i rozpoczyna przygotowania do kolejnego ważnego spotkania. Już w czwartek na Enea Stadionie zmierzy się z Szachtarem Donieck w meczu 1/8 finału Ligi Konferencji Europy. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 18:45.

3 godzin temu
















