Występujące w Betclic 3. Lidze rezerwy Korony Kielce, KSZO 1929 Ostrowiec, Czarni Połaniec awansowały do półfinałów piłkarskiego Chemar Rurociągi Pucharu Polski.
W jedynym starciu trzecioligowców Naprzód Jędrzejów przegrał przed własną publicznością z KSZO 1929 Ostrowiec 0:1, a gola na wagę wygranej strzelił w doliczonym czasie gry Mateusz Majewski.
– Jak chcieliśmy wejść w ten mecz, tak weszliśmy. Dużo sytuacji, dużo stałych fragmentów gry. Brakowało tylko bramki. Szkoda, iż nie otworzyli szybciej wyniku, bo mogliśmy mieć wcześniej to spotkanie pod kontrolą. W drugiej połowie Naprzód zaczął nam zagrażać, ale walczyliśmy do końca. Wierzyliśmy, iż ten gol padnie i cieszymy się, iż koniec końców wygrywamy – stwierdził obrońca Hutników Paweł Czajkowski.
– Pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu. Zawodnicy KSZO przejęli inicjatywę. Natomiast w drugiej trochę pozmienialiśmy nasze założenia i było zdecydowanie lepiej. Wydaje mi się, iż my mieliśmy większą inicjatywę i byliśmy bliżsi strzelenia gola, ale nie wykorzystaliśmy swoich okazji. Szkoda końcówki, bo wydaje mi się, iż ten faul, po którym padła bramka, mógł być odgwizdany w naszą stronę. A doliczony czas też się przeciągnął, więc tym bardziej szkoda tego, jak to się zakończyło – podsumował zawodnik Naprzodu Bartosz Papka.
Mecz Moravia Morawica – Czarni Połaniec. / Fot. Maciej Makuła – Radio KielceWystępująca w Keeza 4. Lidze Moravia Morawica przegrała na własnym stadionie z trzecioligowymi Czarnymi Połaniec 1:2 (0:0). Bramki dla gości zdobyli Konrad Szlęk i Miłosz Przekota, a honorowego gola dla gospodarzy strzelił Adam Zawierucha.
– Niestety nie udało się awansować do półfinału, ale mimo tego chciałbym podziękować drużynie, bo chłopcy zostawili serca na boisku. Szkoda, ale na tle wyżej notowanego przeciwnika zaprezentowaliśmy się pozytywnie. Mieliśmy swoje sytuacje, w pierwszej połowie i gdybyśmy je wykorzystali mogło być zdecydowanie inaczej. Walczyliśmy do samego końca, zdobyliśmy bramkę kontaktowa, ale na wyrównanie zabrakło czasu – powiedział trener Moravii Mariusz Arczewski.
– To był pozytywny występ w naszym wykonaniu. Kontrolowaliśmy przebieg meczu, chociaż zabrakło w pierwszej połowie strzelonych goli, przez co końcówka była nerwowa – ocenił szkoleniowiec Czarnych Sebastian Ryguła.
Piłkarze czwartoligowego Spartakusa Daleszyce ulegli grającej w Betclic 3. Lidze Koronie II Kielce 0:5 (0:3). Bramki zdobyli: Bartosz Karliński (2), Kornel Toboła, Mateusz Mianowany z rzutu karnego oraz Hlib Poliashenko.
– Gospodarze praktycznie nie stworzyli sobie żadnej sytuacji. Kontrolowaliśmy od początku spotkanie, gwałtownie zdobyliśmy pierwszą bramą, potem zaraz drugą. Można powiedzieć, iż zamknęliśmy mecz, bo Spartakus nie miał żadnych atutów, żeby nam zagrozić – podkreślił trener kieleckich rezerw Marek Mierzwa.
– Cieszę się i jestem dumny z zespołu, jak zareagował. W drugiej połowie mimo wielu wymuszonych przez kontuzje i grę w osłabieniu zmian, drużyna dźwignęła ten mecz mentalnie i nie poddała się. Zawodnicy sobie pomagali, jeden drugiego asekurował i dzięki temu wydaje mi się, iż wyszliśmy z twarzą z tego starcia. Niestety, początek spotkania był niemrawy z naszej strony, a we wcześniejszych meczach to się nie zdarzyła. Rywal to umiejętnie wykorzystał – podkreślił trener Spartakusa Marcin Kozior.
W półfinałach Chemar Rurociągi Pucharu Polski, które rozegrane zostaną 6 maja, zmierzą się Korona II Kielce z KSZO 1929 Ostrowiec i Czarni Połaniec ze zwycięzcą meczu Arki Pawłów z Neptunem Końskie.


2 godzin temu




![Spora niespodzianka na boisku [FOTO/WYNIKI]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/04/DSC08658_wynik.jpg)








