OSTRÓDA. Na ulicy Paderewskiego można dziś zobaczyć dwie rzeczy naraz: rozwój i rozpad. Z jednej strony powstaje chodnik dla mieszkańców. I fajnie. Z drugiej – kierowcy slalomem omijają dziury w jezdni. Ot, nasza codzienność: jest ciężko żyć lekko.
Po zimie nawierzchnia drogi na Paderewskiego trochę podziurawiła się / Fot. Marcin TchórzNa Paderewskiego w Ostródzie mamy infrastrukturalny teatr dwóch prędkości. Pierwsza prędkość – optymistyczna. Tu pojawia się nowy chodnik. Władze miasta podkreślają, iż to m.in. inwestycja w bezpieczeństwo pieszych. I trudno się z tym kłócić. Chodnik to chodnik: cywilizacja w kostce brukowej.
Tymczasem druga prędkość tej samej ulicy jest już zdecydowanie bardziej… terenowa. Wystarczy spojrzeć na jezdnię. Po zimie asfalt trochę podziurawił się. Kierowcy zwalniają, odbijają w lewo, w prawo, czasem hamują do zera. Nie dlatego, iż nagle stali się szczególnie przepisowi – po prostu próbują ocalić zawieszenie. Dziury w asfalcie rosną w najlepsze, a łat na razie jak na lekarstwo.
Nawierzchnia jezdni czeka na miejscowe łatanie / Fot. Marcin TchórzChodnik powstaje niedaleko od drogi, która miejscami przypomina po zimie asfaltową mozaikę. Na Paderewskiego powstał więc klasyczny polski krajobraz infrastrukturalny: obok siebie nowoczesność i prowizorka. Ale wygląda na to, iż na Paderewskiego wszystko się zgadza. Chodnik powstaje. Dziury też. Bo jak wiadomo: jest ciężko żyć lekko.
Już niedługo Ostródzianie będą mieli nowy chodnik na Paderewskiego / Fot. Marcin Tchórz












