CHKS jeszcze nie umarł.

wschodni24.pl 2 godzin temu

W ostatnich dniach wokół CHKS-u pojawiło się tyle plotek, iż można by nimi obdzielić kilka klubów sportowych.

Jedni mówią o końcu siatkówki. Inni o upadku piłki nożnej. Jeszcze inni przekonują, iż prezes Artur Juszczak zaraz zrezygnuje, a cały projekt zaczyna się chwiać.

Jako Zielony Trener mógłbym dzisiaj dołączyć do tego chóru. Napisać kilka mocnych zdań, dorzucić trochę sensacji, a resztę pozostawić wyobraźni czytelników.

Tylko po co?

Spróbujmy więc na chwilę odłożyć emocje i spojrzeć na sytuację chłodniej.

Bo choć problemów nie brakuje, to od końca CHKS-u jesteśmy dziś równie daleko, jak od pierwszego gwizdka nowego sezonu PlusLigi.

I właśnie dlatego warto porozmawiać o faktach, a nie o plotkach.

W Chełmie znów robi się gorąco wokół CHKS-u. Tym razem jednak nie chodzi wyłącznie o sport, wyniki czy nazwiska zawodników. Chodzi o pytanie znacznie poważniejsze: czy Artur Juszczak, człowiek od zadań specjalnych w miejskich strukturach, będzie chciał dalej prowadzić klub?

Z naszych ustaleń wynika, iż nowy prezes po zapoznaniu się z dokumentami i przemyśleniu całej sytuacji mówi dziś wyraźnie: stop, zastanowię się .

Nie oznacza to jeszcze decyzji o rezygnacji. Oznacza jednak poważne rozważania, czy warto dalej pchać ten wózek. Bo CHKS to dziś projekt wymagający ogromnego zaangażowania. To nie jest spokojna funkcja reprezentacyjna. To codzienna praca, rozmowy, decyzje, telefony i odpowiedzialność za dwie ważne sekcje: siatkarską i piłkarską.

Artur Juszczak kolejny raz znalazł się w roli etatowego strażaka miejskich spółek i projektów. Człowieka, którego wysyła się tam, gdzie trzeba gasić pożar, porządkować sytuację i brać na siebie ciężar decyzji.

Tyle iż choćby najlepszy strażak ma prawo zapytać: ile jeszcze?

Bo jeżeli kolejny raz trzeba być poza domem po kilkanaście, a czasem choćby dwadzieścia godzin dziennie, to przestaje być wyłącznie pytanie o sport. To staje się pytaniem o życie prywatne, rodzinę i cenę, jaką płaci się za odpowiedzialność.

Według naszych informacji ewentualna rezygnacja Juszczaka, jeżeli rzeczywiście do niej dojdzie, miałaby raczej charakter osobisty niż sportowy czy organizacyjny. Nie chodzi o to, iż zadanie jest niewykonalne. Chodzi o to, czy człowiek ma jeszcze siłę i gotowość, by ten ciężar dźwigać. Chcielibyśmy, by tę siłę znalazł.

Bo sam projekt PlusLigi w Chełmie wydaje się dziś niezagrożony.

Trudno zresztą, by było inaczej. To jeden z największych sukcesów sportowych w historii naszego regionu. PlusLiga to jedna z najmocniejszych lig siatkarskich świata, ogromny potencjał marketingowy, promocja miasta i magnes na sponsorów.

To także oczko w głowie prezydenta Chełma Jakuba Banaszka.

A o prezydencie można mówić różnie, ale jedno trzeba mu oddać: to urodzony zwycięzca. Człowiek, który projekty, na których mu naprawdę zależy, doprowadza do końca. PlusLiga w Chełmie jest właśnie takim projektem.

Dlatego choćby jeżeli Artur Juszczak ostatecznie uzna, iż nie chce dalej pełnić funkcji prezesa, trudno sobie wyobrazić, by miasto zostawiło ten projekt bez następcy. Prezydent Banaszek ma szczęście do ludzi i szczęśliwą rękę do decyzji personalnych. jeżeli będzie trzeba znaleźć nową osobę do prowadzenia klubu, zrobi to szybko.

Pytanie o sponsora dla siatkarzy również pozostaje kluczowe.

Pierwsze pieniądze na funkcjonowanie sekcji siatkarskiej trzeba wypłacać już we wrześniu, ale to przez cały czas sporo czasu, by prowadzić rozmowy i poukładać najważniejsze kwestie. PlusLiga jest produktem, który można sprzedać biznesowi. To nie jest lokalna ciekawostka, tylko sportowa marka o dużym zasięgu.

Dlatego pogłoski o upadku sekcji siatkarskiej są dziś zdecydowanie przedwczesne.

Podobnie wygląda sytuacja piłkarzy.

Tak, Chełmianka drugi rok z rzędu nie dała rady awansować do II ligi. To boli kibiców, bo każdy sympatyk biało-zielonych dałby się pokroić za możliwość zobaczenia swojej drużyny szczebel wyżej. Ale w sporcie nie wszystko dzieje się od razu.

Wisła Kraków, klub z wielką historią, ogromną marką i potężną bazą kibiców, czekała na powrót do Ekstraklasy kilka lat. To pokazuje, iż czasem choćby duże kluby muszą przejść etap cierpliwego budowania.

Być może w Chełmie warto dziś pomyśleć podobnie.

Może najbliższy sezon trzeba potraktować jako czas przeczekania, uporządkowania i spokojnego przygotowania gruntu pod mocniejszy atak za dwa lata. To kawał czasu, by znaleźć sponsora dla piłki nożnej, poukładać budżet, wzmocnić struktury i wykorzystać potencjał nowego stadionu.

A przecież piłkarzy czeka jeden z najpiękniejszych stadionów w regionie. To nie jest drobiazg. To infrastruktura, która może stać się podstawą do poważniejszego projektu piłkarskiego.

Dlatego pojawiające się pogłoski o upadku sekcji piłkarskiej również wydają się zdecydowanie przedwczesne.

CHKS jest dziś w trudnym momencie, ale nie jest klubem bez przyszłości.

Można tu przywołać zespół Perfect i tytuł jednego z jego utworów: „Jeszcze nie umarłem”.

W odniesieniu do bytu miejskiego klubu te słowa pasują dziś wyjątkowo dobrze.

CHKS jeszcze nie umarł.

Sekcja siatkarska wciąż ma PlusLigę.

Sekcja piłkarska wciąż ma kibiców, stadion i szansę na odbudowę.

Miasto wciąż ma projekt o ogromnym potencjale promocyjnym.

A prezydent Banaszek, według naszych informacji, ma odnieść się do całej sytuacji w przyszłym tygodniu.

Dlatego dziś potrzeba przede wszystkim spokoju.

Jeśli jest pożar, trzeba go ugasić.

Nie panikować.

Nie grzebać klubu za życia.

Nie rozpuszczać pogłosek o końcu piłki i siatkówki.

Bo na dziś CHKS przez cały czas ma wszystkie elementy, które pozwalają myśleć o przyszłości: PlusLigę, stadion, akademie, kibiców, miejskie wsparcie i potencjał sponsorski.

Pozostaje najważniejsze pytanie.

Czy Artur Juszczak będzie chciał jeszcze raz wejść w ogień?

Czy jego entuzjazm i poczucie odpowiedzialności będą na tyle głębokie, by pociągnąć ten wózek dalej?

A jeżeli nie, czy prezydent Jakub Banaszek znajdzie kolejnego człowieka, który stanie przy sterach?

Jedno wydaje się pewne: projekt CHKS-u jest zbyt ważny, by pozwolić mu upaść.

Dlatego dziś zamiast histerii potrzebny jest chłodny osąd.

Spokój.

Decyzje.

Sponsorzy.

I ludzie, którzy będą gotowi wziąć odpowiedzialność.

Bo jeżeli gdzieś jest pożar, to Chełm nie raz pokazał, iż potrafi go ugasić.

Idź do oryginalnego materiału