– Zatankowałem pełen bak i zabolało, rachunek był wysoki – mówi wrocławski kierowca, który tak jak inni z niepokojem obserwuje wzrost cen na stacjach paliw. To efekt napięć na Bliskim Wschodzie i zdaniem ekspertów, o ile sytuacja się nie zmieni to można spodziewać się dalszych podwyżek. Rynek już reaguje. Dostawy ropy do rafinerii Orlenu przebiegają zgodnie z harmonogramem i nie są w tej chwili zagrożone – informuje koncern i obniża ceny dla swoich klientów. Podobnych ruchów można spodziewać się na innych stacjach.