W samym sercu zabytkowego centrum Świdnicy – tuż obok skweru, w którego ukwiecanie władze miasta pompują publiczne pieniądze, oraz w sąsiedztwie przychodni zdrowia – straszy wysypisko śmieci, które stało się wylęgarnią gryzoni i domem dla osoby w kryzysie bezdomności. Choć już w sierpniu informowaliśmy o chmarach szczurów uwijających się przy ul. Marii Konopnickiej, odpowiedź ze strony służb wprawia w osłupienie. Wynika z niej jedno: boks śmietnikowy nie jest użytkowany przez wspólnoty mieszkaniowe. To kto za ten stan odpowiada?

W połowie sierpnia nasza czytelniczka przesłała nagranie z ul. Marii Konopnickiej, na którym widać było kilkanaście szczurów wbiegających do nor pod wiatą śmietnikową. W reakcji na ten materiał skierowaliśmy pytania do Straży Miejskiej, jakie interwencje zostaną podjęte w celu likwidacji zagrożenia epidemiologicznego i kto odpowiada za utrzymanie czystości w tym miejscu oraz przeprowadzanie deratyzacji.
Odpowiedź, którą przesłał zastępca komendanta Straży Miejskiej w Świdnicy, Edward Świątkowski, przyniosła zaskakujące informacje:
„Przedmiotowy boks pozostawał w dyspozycji dwóch administratorów, którzy jednak zrezygnowali z jego użytkowania. Potwierdzono szczególne / znaczne zanieczyszczenie terenu oraz występowanie dużej liczby nor szczurów, pomimo wystawienia w boksie karmnika deratyzacyjnego. W boksie przebywa czasowo również osoba bezdomna, którą wielokrotnie odwiedzali nasi funkcjonariusze wraz z pracownikiem MOPS-u. Niestety osoba ta kategorycznie odmawia przyjęcia jakiejkolwiek pomocy.”
Wizja lokalna oraz najnowsze nagrania i zdjęcia nadesłane przez czytelników ukazują przerażający krajobraz: obok przeładowanych kubłów i rozrzuconych odpadów pod metalowymi kratami leży materac z poduszką, zniszczone meble i sterty tektur.
Mieszkańcy oraz pacjenci zmierzający do pobliskiej przychodni zdrowia nie kryją oburzenia. Dzikie wysypisko i gryzonie w bezpośrednim sąsiedztwie placówki medycznej, skweru obsadzanego dwa razy do roku kwiatkami i wejścia w ul. Grodzką, gdzie wzrok przykuwają odrestaurowane kamienice, to nie tylko problem estetyczny i fatalny obrazek dla odwiedzających Świdnicę turystów. To przede wszystkim bezpośrednie zagrożenie epidemiologiczne. Warto dodać, iż nie jest to nowy problem, który pojawił się z dnia na dzień.
Jak wyjaśnia w swojej odpowiedzi Edward Świątkowski: „W związku z faktem, iż teren ten stanowi własność Gminy Miasto Świdnica, sprawę przekazano do Wydziału Dróg i Infrastruktury Miejskiej Urzędu Miejskiego w Świdnicy.”
Dlaczego władze miasta dopuściły do sytuacji, w której boks śmietnikowy w ścisłym centrum staje się dzikim wysypiskiem? Kto odpowiada za doprowadzenie do takiego stanu zaniedbania i dlaczego reakcja służb jest tak opieszczała? Do kogo należy boks i dlaczego – skoro strażnik miejski twierdzi, iż dwie wspólnoty mieszkaniowe zrezygnowały z jego użytkowania, przez cały czas znajdują się w nim pojemniki na odpady?
Pytania dotyczące kwestii własnościowych boksu, odpowiedzialności za uporządkowanie terenu oraz podjęcia natychmiastowej, skutecznej deratyzacji skierowaliśmy do Urzędu Miejskiego w Świdnicy. Do tematu powrócimy po uzyskaniu odpowiedzi.
Agnieszka Szymkiewicz
Nagranie nadesłane przez czytelnika

6 godzin temu













