Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn był o krok od sprawienia ogromnej sensacji w 3mk Arenie. Zespół prowadzony przez Bartłomieja Jaszkę wygrał w Ostrowie Wielkopolskim 33:27, jednak nie zdołał odrobić ośmiobramkowej straty z pierwszego spotkania i to Rebud KPR Ostrovia zameldowała się w półfinale mistrzostw Polski.
Blisko wielkiego powrotu
Przed rewanżem sytuacja wydawała się komfortowa dla ostrowian. Biało-czerwoni wygrali pierwszy mecz w Kwidzynie 31:23 i mieli solidną zaliczkę przed spotkaniem w 3mk Arenie. Trener gospodarzy Kim Rasmussen podkreślał jednak przed meczem, iż mimo dobrej pozycji wyjściowej w sporcie wszystko jest możliwe i jego zespół musi podejść do spotkania tak, jakby rywalizacja zaczynała się od zera.
Od pierwszych minut poniedziałkowego meczu goście pokazali, iż nie zamierzają składać broni. Pierwsza połowa miała bardzo wyrównany przebieg, choć częściej inicjatywę przejmował zespół z Kwidzyna. W ofensywie ponownie wyróżniał się Jovan Milicević, natomiast po stronie gospodarzy skutecznością popisywał się najmłodszy w składzie Dawid Frankowski.
Ostrowska defensywa nie ułatwiała zadania swojemu bramkarzowi Kacprowi Ligarzewskiemu, który w pierwszej części spotkania został zmieniony przez Mikołaja Krekorę. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do gospodarzy, którzy odrobili straty i na przerwę zespoły schodziły przy remisie 16:16.
Nerwowa druga połowa
Po zmianie stron MMTS długo utrzymywał kilkubramkowe prowadzenie. Goście przez dłuższy czas kontrolowali wydarzenia na parkiecie, prowadząc choćby różnicą trzech trafień. Ostrovia miała problemy w ataku, popełniała proste błędy, a gdyby nie seria udanych interwencji Kacpra Ligarzewskiego, sytuacja gospodarzy mogła stać się bardzo trudna.
Trener Rasmussen próbował różnych wariantów w ofensywie, dając więcej minut m.in. Patrykowi Marciniakowi i Markowi Szperze, jednak przez długi czas nie przynosiło to oczekiwanego efektu.
Na cztery minuty przed końcem spotkania zrobiło się naprawdę gorąco. MMTS prowadził już 32:26 i wciąż pozostawał w grze o odrobienie strat z pierwszego meczu. W hali zapanowała konsternacja, gdy chwilę później Miriani Gavashelishvili wyrzucił piłkę w trybuny.
W decydujących momentach ciężar gry wziął na siebie Kamil Adamski, który zdobył istotną bramkę zmniejszając przewagę gości. Kluczową interwencją popisał się także Mikołaj Krekora, broniąc istotny rzut rywali. Ostatecznie MMTS wygrał 33:27, ale to nie wystarczyło, by odrobić straty z pierwszego spotkania. Tytuł MVP meczu trafił do Kamila Adamskiego.
Jaszka: zabrakło skuteczności
Po spotkaniu trener MMTS-u Bartłomiej Jaszka nie ukrywał dumy z postawy swojego zespołu. Podkreślał, iż jego zawodnicy byli bardzo blisko odrobienia strat, a ich gra w defensywie pozwalała napędzać szybkie ataki i zmuszać rywali do błędów. Zwracał uwagę, iż drużyna przez cały mecz koncentrowała się na własnej grze i nie oglądała się na wynik.
Szkoleniowiec przyznał również, iż jego zespół miał momenty, w których mógł jeszcze powiększyć przewagę, jednak niewykorzystane sytuacje pod bramką rywali okazały się kluczowe. Jak zaznaczał, gdyby część tych okazji zakończyła się bramkami, losy dwumeczu mogły potoczyć się zupełnie inaczej.
Jaszka odniósł się także do przebiegu pierwszego spotkania, wskazując, iż choć czerwona kartka dla jednego z zawodników była ważnym momentem, to jego drużyna miała również własne szanse, których nie potrafiła wykorzystać. Podkreślał przy tym, iż dla wielu młodych zawodników MMTS-u była to pierwsza tak wymagająca rywalizacja w play-offach, a zdobyte doświadczenie zaprocentuje w przyszłości.
Trener MMTS-u zauważył również, iż we współczesnej piłce manualnej choćby ośmiobramkowa strata nie daje pełnego bezpieczeństwa, bo w krótkim czasie można ją odrobić dzięki dobrej postawie bramkarza i skutecznej serii w ataku.
Ostrovia musi zagrać lepiej
Szkoleniowiec zespołu z Kwidzyna ocenił, iż Ostrovia, jeżeli chce powtórzyć sukces sprzed roku i ponownie walczyć o medal, będzie musiała zaprezentować wyższy poziom gry w kolejnych spotkaniach. Jego zdaniem potencjalna rywalizacja z Wybrzeżem Gdańsk zapowiada się bardzo wymagająco, ponieważ zespół z Pomorza gra gwałtownie i dysponuje młodym, ambitnym składem.
Jaszka podkreślał także, iż powroty do Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie rozpoczynał swoją karierę sportową, wciąż wywołują u niego duże emocje i są dla niego wyjątkowym doświadczeniem.
Wielkie brawa dla obu drużyn
Choć to Ostrovia awansowała do półfinału mistrzostw Polski, drużyna z Kwidzyna zebrała wiele pochwał za ambitną postawę i walkę do ostatnich sekund. Goście byli bardzo blisko sprawienia jednej z największych sensacji tegorocznych play-offów.
Ostatecznie jednak o losach dwumeczu zadecydowała wysoka wygrana ostrowian w pierwszym spotkaniu, która pozwoliła im przetrwać trudne chwile w rewanżu i zrealizować najważniejszy cel – awans do kolejnej rundy.

3 godzin temu








![Eurowizja 2026: Znamy skład polskiej delegacji! Kto za co odpowiada? • Poznaj tancerzy i choreografa Alicji Szemplińskiej! • Kamil Staszczyszyn zdradza szczegóły występu [ZDJĘCIA]](https://dziennik-eurowizyjny.pl/wp-content/uploads/2026/04/img_0416.jpg)


