Bohaterowie z Jagiellonii mówią: W Tiranie było gorąco, ale piszemy historię. Niecierpliwie czekamy na losowanie.

10 godzin temu
Po meczu w szatni Jagiellonii zawodnicy odtańczyli taniec zwycięstwa. W pomeczowych wypowiedziach dla stacji telewizyjnej Polsat, który przeprowadził transmisję z tego meczu zawodnicy i trener Adrian Siemieniec podkreślali, iż mecz był bardzo trudny. Szkoleniowiec przyznał, iż rewanż w Tiranie nie był spacerkiem, a Sławomir Abramowicz dodał, iż w ich szeregi wkradł się chaos. A z kim Jagiellonii przyjdzie grać 6 spotkań w Lidze Konferencji jeszcze tej jesieni okaże się już w piątek. O 13 w Monako rozlosowani zostaną rywali dla żółto-czerwonych i trzech pozostałych polskich ekip. Bo ta jesień jest historyczna nie tylko dla Dumy Podlasia: pierwszy raz od wielu lat 4 polskie drużyny przebrnęły przez eliminacje do rozgrywek grupowych. Zdobywca gola dla Jagiellonii Dimitris Rallis wszedł w II połowie za Afimico Pululu. Grecki młodzieżowiec już po pierwszym kontakcie z piłką strzelił bramkę na 1:1 dla Dumy Podlasia. I ten gol ostatecznie odebrał nadzieję gospodarzom na awans. I choć Dinamo do końca ambitnie walczyło o wygraną to po wyrównującym golu szanse tej ekipy na awans zmalały niemal do zera.


- To było wejście na boisku w trudnym momencie. Przegrywaliśmy 0:1 i była duża presja ze strony gospodarzy. Chciałem pomóc drużynie i cieszę się, iż udało się - mówił Dimitris Rallis.


W końcówce meczu młody napastnik wziął udział w boiskowej przepychance całej ekipy i został ukarany żółtą kartką.


- Czuć było nerwy na boisku. Piłka była na aucie, rozległ się gwizdek. Jeden z piłkarzy gospodarzy kopnął piłkę, zaczęła się przepychanka. Ktoś z nich uderzył Jesusa i wszyscy rzucili się, aby go bronić. Cała drużyna ruszyła do obrony. Trener w szatni mó
Idź do oryginalnego materiału