Bogactwo muzycznej świętości

6 godzin temu

Mnóstwa wzniosłych przeżyć dostarczyła tegoroczna pięciodniowa odsłona festiwalu Sacrum in Musica, zorganizowanego tradycyjnie przez Bielskie Centrum Kultury im. Marii Koterbskiej. Bogaty, różnorodny program oraz znakomici wykonawcy pięciu koncertów sprawili, iż głębię duchowości, ową świętość w muzyce, można było odnaleźć w utworach sakralnych z różnych epok i szerokości geograficznych.

Festiwal miał, zgodnie z tradycją, charakter międzynarodowy. Prezentował muzyków z różnych, także egzotycznych stron świata oraz polskich, w tym mocną reprezentację artystów lokalnych, co nie dziwi, skoro Bielsko-Biała jest zasłużenie Polską Stolicą Kultury.

John Tillery, lider amerykańskiej formacji gospel Living Sacrifice, udowodnił, iż będąc niewidomym, można z powodzeniem komponować, prowadzić konferansjerkę i przede wszystkim chór oraz dyrygować nim. Z organistą Wacławem Golonką, doskonale znanym bielskiej publiczności z cyklu OffBeat Organ, wystąpiły dwie wokalistki ze Słowacji.

Warszawska artystka Maria Pomianowska, śpiewająca i grająca na egzotycznych instrumentach zwanych fidelami kolanowymi (rodzaj dawnych skrzypiec), zaprosiła do współpracy muzyków m.in. z Indii i Burkiny Faso, dowodząc, iż muzyka we współczesnym niespokojnym świecie może być zjawiskiem otwartym na pokojowy dialog międzykulturowy.

Dramatycznym wołaniem o pokój była współczesna kompozycja Walijczyka Karla Jenkinsa „The Armed Man. A Mass for Peace”, wykonana perfekcyjnie przez Bielską Orkiestrę Kameralną, chór Camerata Silesia oraz bielskiego wokalistę i artystę dźwięku Ghostmana. Utwór jest dedykowany ofiarom toczącej się pod koniec XX wieku wojny w Kosowie.

Podczas festiwalu prezentowano też znakomite dzieła z dawnych epok, w tym barokowe „Stabat Mater” Włocha Pergolesiego i jeden z wielu koncertów organowych niemieckiego kompozytora Händla.

Ale najbardziej niezwykłe było przedstawione przez bielskich artystów w Sali Ceremonii cmentarza żydowskiego spotkanie dwóch światów – muzyki z odległego XVI wieku i rytmów oraz brzmień współczesnych, tworzonych m.in. przez syntezatory oraz loopery pozwalające na nagrywanie warstw dźwięku, odtwarzanie ich w czasie rzeczywistym i nakładanie kolejnych brzmień.

Stało się to za sprawą aktora Teatru Polskiego i świetnego śpiewaka Tomasza Lorka, który zaproponował, by przypomnieć muzyczno-literacką perłę Złotego Wieku polskiej kultury, czyli wydane w 1580 roku, „Melodie na psałterz polski”. To 150 psalmów biblijnych w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego z muzyką Mikołaja Gomółki.

Beata Borowska, prowadząca Bielski Chór Kameralny, wybrała piętnaście psalmów, a przearanżował je bielski kompozytor i skrzypek Krzysztof Maciejowski, tworząc bardzo efektowny, nowoczesny wizerunek tego narodowego zabytku.

Muzyków, pod wodzą aranżera, oraz chór, który sprawnie prowadziła Małgorzata Łukasik (była to jej pierwsza duża praca dyrygencka), publiczność nagrodziła owacją na stojąco.

Podobnie było podczas pozostałych koncertów tego bardzo udanego festiwalu – w kościołach katolickich na osiedlu Karpackim i przy ul. Traugutta, ewangelickim przy Placu Lutra oraz w Bielskim Centrum Kultury.

Idź do oryginalnego materiału