Asseco Resovia w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zagra z kandydatem do złota

4 miesięcy temu
Fot. Fb Asseco Resovia Rzeszów

W środę o godz. 18 siatkarze Asseco Resovii rozpoczną ćwierćfinałową rywalizację Ligi Mistrzów z jednym z kandydatów do złota zespołem Ziraat Bankkart Ankara. Rewanż w Turcji 31 marca o godz. 17. – To jest to niesamowita drużyna, zbudowana po to, żeby wygrać LM – mówił Massimo Botti, trener zespołu z Rzeszowa.

SIATKÓWKA. LIGA MISTRZÓW

Ziraat Bankkart Ankara sezon zasadniczy w rodzimej lidze (Efeler Ligi) zakończył na pierwszym miejscu z bilansem 22-2. Obie porażki poniósł z drużynami z Ankary, 1-3 z Sport Toto (gra tam Marko Ivović) i 0-3 z Halkbankiem (Aleksander Śliwka). W fazie grupowej Ligi Mistrzów turecki zespół natomiast odniósł komplet zwycięstw i stracił tylko trzy sety.

– Nie ma co jednak ze strachem podchodzić do tych ćwierćfinałów To będzie bardzo wysoki poziom, ale taki poziom, z którym się spotykamy w Plus Lidze. To nie będzie jakaś galaktyczna siatkówka. Ja zawsze wychodzę z takiego założenia, iż ostatecznie wszystko będzie zależało od nas. Mimo tego, iż nie będziemy faworytem, to jeżeli zagramy na prawie maksimum swoich możliwości, bo w takich meczach tak trzeba już grać to czemu mamy tego rywala nie przejść – mówił Marcin Janusz, rozgrywający Asseco Resovii, która w tym roku przed własną widownią zanotowała komplet zwycięstw. – Mamy bardzo dobrych zawodników, którzy są w stanie grać na świetnym poziomie, ale grając przeciwko takiemu zespołowi złożonym z wielu niesamowitych gwiazd nie ma się co oszukiwać nie będziemy faworytem. To jednak nic nie zmienia, postaramy się zespołowością, tym co mamy, swoimi atutami zagrać jak najlepiej i kto wie, może sprawimy niespodziankę i awansujemy do Final Four. To, iż nie będziemy faworytem to nie oznacza, iż jesteśmy bez szans. Mamy swoje argumenty, wiemy na co nas stać. Pokazywaliśmy wiele razy, iż przeciwko najlepszym drużynom w Europie, bo za takie trzeba uważać zespoły z Zawiercia, Warszawy czy Lublina, potrafimy potrafimy wygrywać. Bez żadnych kompleksów podejdziemy i postaramy się o jak najlepszy wynik w tym pierwszym meczu – stwierdził kapitan Asseco Resovii.

Fot. CEV

W zespole z Ankary jest sześciu obcokrajowców: przyjmujący – Polak Tomasz Fornal, Trevor Clevenot (Francja), Paolo Zonca (Włochy), Dick Kooy (Holandia); atakujący – Holender Nimir Abdel-Aziz i Fin Jonas Jokela. Pozostali gracze to Turcy w tym dobrze znany z występów w PlusLidze w barwach Barkom Każany Lwów reprezentacyjny rozgrywający Murat Yenipazar. – Jak popatrzy się na skład Ziraatu, to jest to niesamowita drużyna, zbudowana po to, żeby wygrać Ligę Mistrzów. Na każdej pozycji można tam znaleźć czołowych graczy. Z zawodników tureckich grają tam reprezentanci z podstawowego składu, więc jest to możliwe najwyższy poziom jeżeli chodzi o krajowych zawodników. Oni są w stanie wygrywać ze wszystkimi, mają świetną drużynę i potrafią grać naprawdę dobrze. My też jednak mamy swoje atuty i na razie musi nam to wystarczyć. Ważne jest, aby podejść do tej konfrontacji bez strachu, nie bojąc się nikogo i będąc gotowym do rywalizacji – stwierdził włoski szkoleniowiec Asseco Resovii.

Fot. CEV

Klub z Ankary w poprzednim sezonie zdobył mistrzostwo Turcji, podobnie jak w latach 2001-2003. Ziraat Bankkart ma też na koncie Puchar Turcji (2010) i Superpuchar (2010, 2021, 2022, 2023, 2025). W ub. sezonie zespół z Ankary zdobył Puchar CEV pokonując w finale dwukrotnie Asseco Resovię 3-2 i 3-1. – Mam nadzieję, iż zagramy dobry mecz, wygramy i pojedziemy z jakąś zaliczką do Ankary. Może jak troszeczkę się uda presji wywrzeć na rywalach, to może będą grali gorzej. W zeszłym roku było bardzo blisko bo przegraliśmy u siebie w tie-breaku 17:19. W rewanżu też przy 1-1 mieliśmy swoje szanse w trzecim secie na prowadzenie 2-1. Teraz to jest już inny zespół i gramy o inne cele. To nie Puchar CEV tylko Liga Mistrzów. My jednak też jesteśmy mocniejsi i zobaczymy w środę jak to wszystko się poukłada – powiedział Michał Potera, libero zespołu z Rzeszowa.

W sezonie 2017/2018 w składzie z Dawidem Konarskim i Bartoszem Kurkiem turecka drużyna grała w finale Pucharu CEV dwukrotnie, przegrywając z Biełogorje Biełgorod (0-3 i 2-3). Rosjanie wówczas w półfinale wyeliminowali Asseco Resovię wygrywając bez straty seta. Z kolei w okresie 2020/2021 Ziraat Bankasi dotarł do finału Pucharu Chellenge, a zespół prowadził znany w Rzeszowie Włoch Giampaolo Medei (trener Asseco Resovii w latach 2022-2024). Wówczas turecki zespół dwukrotnie po 2-3 przegrał z Allianz Powervolley Mediolan. W swojej 44-letniej historii zespół z Ankary po raz piąty gra w Lidze Mistrzów, a największym sukcesem był w okresie 2023/2024 półfinał. W nim dwukrotnie musiał uznać wyższość Jastrzębskiego Węgla (0-3, 2-3).

Fot. Fb Asseco Resovia Rzeszów

– Poprzedni sezon pokazuje, iż mimo tego, iż ligę mamy mocniejszą to tureckie zespoły potrafią zbudować takie składy iż to wszystko gra na najwyższym poziomie. Nie jest to uzależnione od jednego zawodnika i tak samo jest teraz. Naprawdę ten skład jest niesamowicie niebezpieczny. Takie doświadczenie, myślę, iż każdy z nas ma grając czy to w Lidze Mistrzów czy w Pucharze CEV i oby to wykorzystać. Ostatecznie ta siatkówka się wiele nie różni, jak już jesteśmy na boisku, czy to jest Ziraat, Lublin, Liga Mistrzów czy Plus Liga. Mniej więcej to są te same rzeczy z inną otoczką – mówił Marcin Janusz.

Fot. CEV

Choć faworytem jest mistrz Turcji, strona internetowa europejskiej konfederacji przypomina, iż zespół z Ankary jeszcze nigdy w Lidze Mistrzów nie wyeliminował polskiej drużyny w fazie pucharowej. W 2016 roku Ziraat odpadł z PGE Skrą, a dwa lata temu – w półfinale z Jastrzębskim Węglem.

– Przez wiele lat grałem w reprezentacji Słowenii jako „underdog” i lubię tak grać. Jak sytuacja na boisku się zmienia i jest zaskoczenie, to wtedy pojawia się taka niesamowita energia. Czuje się od razu większą pewność siebie i po prostu fajnie jest tak grać. Wiemy, iż w środę będzie pełna hala, na pewno świetna atmosfera i z tego się cieszymy. Jesteśmy tutaj też w wielkim klubie. Mamy okazję grać o coś wielkiego i to jest cudowne, iż możemy grać przed takimi kibicami i o dużą stawkę, jaką jest awans do finałowego turnieju Ligi Mistrzów – mówił Klemen Cebulj, przyjmujący Asseco Resovii, która rewanż zagra w Ankarze 31 marca o godz. 17 (polskiego czasu).

Fot. Fb Asseco Resovia Rzeszów

Chcąc realnie myśląc o awansie do Final Four LM w Turynie, rzeszowianie muszą w pierwszym meczu wypracować sobie zaliczkę. – Trzeba pamiętać o tym, iż to są jednak dwa mecze w ramach jednej rundy, więc niezależnie od tego, czy wygramy w Rzeszowie, czy przegramy, to i tak będziemy musieli się zmierzyć z tym rywalem w drugim meczu. W tego typu rozgrywkach rewanżowe spotkanie jest bez wątpienia najważniejsze. jeżeli oczywiście pokusilibyśmy się o zwycięstwo u siebie, to byłby to istotny sygnał, który dałby nam większe możliwości i chcemy tę szansę wykorzystać – mówił włoski szkoleniowiec Asseco Resovii, a rozgrywający Marcin Janusz dodawał. – Tak naprawdę czy wygramy, czy przegramy to podejście do kolejnego meczu będzie i tak musiało być takie samo. Najlepiej będzie zrobić zaliczkę, jeżeli będzie taka możliwość, ale będzie niesamowicie trudno. Niezależnie, czy będziemy grać na Podpromiu czy w Ankarze, to do końca będziemy musieli być czujni, więc ten mecz trzeba potraktować jak pierwszą połowę, którą będziemy tutaj rozgrywać. Druga może choćby trochę ważniejsza będzie rozgrywana W Turcji, więc postaramy się o jak najlepszy wynik – zakończył kapitan zespołu z Rzeszowa.

ASSECO RESOVIA Rzeszów – ZIRAAT BANKKART Ankara, środa, godz. 18 (transmisja Polsat Sport1)

PRZECZYTAJ TEŻ: Michał Potera, siatkarz Asseco Resovii: świetnie byłoby w środę podtrzymać serię zwycięstw

Idź do oryginalnego materiału