Na zlecenie miasta Zamość badania prowadzi archeolog Artur Witkowski. Ich głównym celem jest sprawdzenie, czy w południowo-wschodniej części rynku rzeczywiście znajdowała się niegdyś studnia oraz ustalenie jej wyglą
du.Pierwsze znalezisko– Szukamy studni, która została odsłonięta jeszcze przed wykonaniem obecnej nawierzchni, czyli przed 1980 rokiem. Chcemy odnaleźć elementy, których dziś nie mamy, m.in. ośmiobok widoczny na akwareli Lelewela i na dawnych planach – wyjaśnia
archeolog.Pierwsze efekty prac już są widoczne. W narożniku wykopu odsłonięto prawdopodobnie fragment konstrukcji studni. Jak podkreśla Witkowski, znalezisko zostanie dokładnie oczyszczone i zinwentaryzowane zarówno pod względem archeologicznym, jak i geodezyjnym. Badacze będą też kontynuować poszukiwania kolejnych reliktów.– Poszukamy dalej tego ośmioboku albo innych elementów architektury. A jeżeli ich nie znajdziemy, być może natrafimy na tzw. negatyw w warstwach, który pokaże, gdzie dokładnie studnia się znajdowała –
dodaje.Prace finansowane przez samorząd są efektem współpracy między miastem a Komitetem Społecznym im. Bogumiły Sawy, którego członkiem honorowym jest Rafał Zwolak, prezydent Zamościa.– Badania te mają duże znaczenie dla historii i tożsamości kulturowej naszego miasta. Dlatego zdecydowaliśmy się je sfinansować – podkreśla Anna Gruszka, dyrektor Wydziału Budownictwa, Urbanistyki i Ochrony Zabytków Urzędu Miasta Zamość.– Na podstawie znanych nam obrazów wiemy, iż studnia była. Ale przedstawiano ją w różnych proporcjach. Mamy więc pewne wyobrażenie, ale badania zbliżą nas do poznania szczegółów – wyjaśnia dyrektor Gruszka.Władze miasta liczą, iż prace przyniosą konkretne odkrycia. Z przekazów historycznych wynika bowiem, iż studnia znajdowała się przed kamienicą nr 8 (tzw. kazimierzowską) i znana jest m.in. z akwareli Jan Paweł Lelewel z 1824 roku. Jednak jej dokładny wygląd oraz konstrukcja wciąż pozostają przedmiotem badań.Pięć metrów wysokościSam archeolog podkreśla jednak, iż obecny etap ma wyłącznie charakter badawczy.– To są tylko badania rozpoznawcze. Decyzje o ewentualnej rekonstrukcji będą należały do innych –
zaznacza.Jak dodaje, pełne odtworzenie obiektu mogłoby być trudne.– Z wyliczeń na podstawie akwareli wynika, iż cała konstrukcja mogła mieć ponad pięć metrów wysokości, sięgając do poziomu pierwszego piętra kamienic. To byłaby duża ingerencja w przestrzeń rynku – tłumaczy
Witkowski.Prace poprzedziły działania przygotowawcze prowadzone przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Zamościu. Zdemontowano fragment nawierzchni, a następnie usunięto warstwy pod nią. Archeolog zapowiada, iż chciałby zakończyć badania choćby przed terminem określonym w umowie.– Po pierwsze to jest Rynek Wielki, po drugie jeden lub dwa deszcze i będziemy mieć tutaj jezioro. Poza tym niedługo zimowe ogródki się zlikwidują i zaczną powstawać letnie. Muszą mieć miejsce – mówi archeolog. Dodaje, iż jest bardzo ciekaw tego, co
odkryje.Zgoda na przeprowadzenie badań została wydana przez Lubelskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Pierwotnie planowano ich wcześniejsze rozpoczęcie, jednak uniemożliwiła to długa i śnieżna
zima.Testament Bogumiły SawyBadania mają również wymiar symboliczny. Z ideą odtworzenia studni od lat związana była Bogumiła Sawa, zasłużona dla miasta historyczka i regionalistka. To właśnie ona finansowała prace badawcze, wspierała ochronę zabytków i gromadziła archiwalia dotyczące Zamościa. Przed śmiercią w 2020 roku cały swój majątek przeznaczyła na cele związane z ochroną i promocją dziedzictwa kulturowego miasta, wskazując m.in. na potrzebę rekonstrukcji studni na Rynku
Wielkim.Jej pamięć została uhonorowana w maju 2025 roku, gdy na kamienicy przy Rynku Wielkim odsłonięto tablicę pamiątkową. Rozpoczęte badania mogą przybliżyć realizację jednego z najważniejszych postulatów, jakie pozostawiła po sobie dla przyszłych pokoleń mieszkańców Zamoś
cia.Akwarela Jana Pawła Lelewela z 1824 roku. Studnia widoczna jest z prawej strony.