Afera w polskiej kadrze olimpijskiej

bejsment.com 1 godzina temu

W polskiej reprezentacji na zimowych igrzyskach w Mediolanie doszło do głośnego sporu. Andżelika Wójcik, która zajęła 11. miejsce w biegu na 500 metrów, po starcie stwierdziła, iż w okresie przygotowywała się bez trenera.

— Ten sezon startowy przygotowywałam się sama. Byłam bez trenera od początku cyklu Pucharu Świata. To przykre — powiedziała przed kamerami Eurosportu. Zawodniczka dodała, iż szczegóły sytuacji powinny wyjaśnić władze związku.

Na słowa panczenistki gwałtownie zareagował prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Rafał Tataruch.

— To jest bzdura. Absolutnie nie ma w tym cienia prawdy — oświadczył. Podkreślił, iż Wójcik „miała pełną opiekę szkoleniową”.

Jak wyjaśnił, zawodniczka najpierw trenowała z Arturem Wasiem, a następnie z Rolandem Cieślakiem do października 2025 roku. Po tym czasie miała podjąć decyzję o indywidualnych przygotowaniach.

— Trenowała sama, ale nie została bez wsparcia. Zapewniliśmy jej pomoc trenerki Agaty Jabłońskiej — zaznaczył Tataruch.

Prezes PZŁS nie ukrywał rozczarowania wypowiedzią zawodniczki, sugerując, iż padła ona pod wpływem emocji po nieudanym starcie.

Stanowisko władz związku potwierdził Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy PZŁS i szef Polskiej Misji Olimpijskiej.

— Andżelika do końca października trenowała z grupą, a później uczestniczyła we wszystkich zgrupowaniach reprezentacji — powiedział.

Komentarze pojawiły się także poza środowiskiem łyżwiarskim. Siatkarz Marcin Możdżonek ocenił w mediach społecznościowych, iż sprawa pokazuje potrzebę zmian w zarządzaniu polskim sportem.

Andżelika Wójcik powtórzyła w Mediolanie wynik z igrzysk w Pekinie w 2022 roku, gdzie również zajęła 11. miejsce na 500 metrów.

Idź do oryginalnego materiału